Często chciałoby się załatwić swoje problemy od razu. Przyjść na jedną lub dwie sesje i przy pomocy magicznego terapeuty odczarować swoje problemy, niestety to tak nie wygląda. (A chciałabym, wiem że ułatwiłoby to życie wielu ludziom.) Materiałem do pracy terapeutycznej są myśli, emocje, przekonania, schematy postępowania pacjenta. Nabywamy je od momentu narodzin, aż do śmierci natomiast większość fundamentalnych przekonań zakorzenia się w nas w dzieciństwie. Bywa tak że te same myśli, przekonania, czy schematy nie są wspierające dla prawidłowego funkcjonowania. Kiedy tak się dzieje najlepiej poszukać pomocy u terapeuty.

Terapia nie jest łatwa, szybka, lekka i przyjemna, często trwa latami. Jest to metoda leczenia, w której pacjent konfrontuje się z tym co jest dla niego, bolesne i często trudne do zaakceptowania. Tu nasuwa się pytanie po co wracać do czegoś co sprawia że cierpimy? A po co pijemy gorzkie syropy? Tak samo jest w terapii klient wraca do tego co trudne, żeby doświadczyć, wypłakać, zrozumieć i zintegrować to co się mu przydarzyło. Nadać temu nową perspektywę, żeby móc lepiej funkcjonować tu i teraz. Proces te jest pełen wzlotów i upadków, ale także piękna podróż do poznania siebie i pełnego satysfakcjonującego życia.

Podróż ta trwa tyle, ile pacjent potrzebuje nie mniej nie więcej. Nastawianie się na szybkie efekty jest często popełnianym błędem, ponieważ jeśli Twoje przekonanie zostało nabyte w dzieciństwie dodatkowo umacniałeś je swoim zachowaniem i emocjami przez większą część życia to, zmiana tego przekonania również wymaga mniej więcej tyle czasu. Jest to naturalny proces. Wymaganie od siebie szybkich efektów spotka się z Twoją frustracją i rozczarowaniem co na pewno nie pomoże w procesie zdrowienia. Doskonale pamiętam moment w którym dostałam już wiedze, rozumiałam swoje zachowanie i jego przyczynę, a przy kolejnej okazji ponownie zachowałam się tak samo. Jaka ja byłam na siebie wściekła że sobie na to pozwoliłam, brakowało tylko żeby przełożyła się przez kolano i zbiła. Tyle we mnie było miłości do siebie. Smutne ale prawdziwe. Dzięki temu doświadczeniu zrozumiałam że ja się dopiero uczę siebie kochać, że nic się od razu nie zmieni, a już na pewno nie moje nawyki. Tylko codzienny trening i miłość wobec siebie samej, jest w stanie doprowadzić mnie do celu. Ta świadomość pozwoliła mi odpuścić i nastawić się na proces, który trwa do dziś. Co nie znaczy ze nie ma frustracji i zmęczenia. Jest, ale wtedy przypominam sobie, jaką drogę już przeszłam.  Odwracam się i patrzę gdzie byłam, a gdzie jestem dzisiaj. Czuję wtedy wdzięczność i doceniam siebie.

Podsumowując co chciałabym, abyś zabrała w swoją terapeutyczną podróż czas, cierpliwość i akceptację dla siebie. Będą Ci one bardzo potrzebne, dzięki swojej pracy i wytrwałości osiągniesz spokój wewnętrzny i lepszą jakość życia.

Twoja terapeutka, Kinga

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

I accept the Privacy Policy

%d bloggers like this: