Powodów może być wiele, jednym z nich jest brak gotowości do zmiany. Ponieważ, jeśli nie ma gotowości do zmiany swoich zachowań, myśli i reakcji(czerpiesz z tego korzyści). Nie ma możliwości żeby coś zadziałało.

Dziwisz się nie raz, czemu mimo iż, wiesz że coś Ci nie służy, ten związek ta praca, takie zachowanie. Wiesz doskonale z czego to wynika, na terapii dostałaś wiedzę, jesteś tego w pełni świadoma swoich programów, a jednak dalej nie ma zmiany? Lub wahasz się czy w ogóle iść na taką terapię i pracować nad sobą? Tu przychodzi pytanie czy, w takim razie naprawdę chcesz tej zmiany? Czy naprawdę jesteś gotowa puści stare nie służące Ci już nawyki, w które podświadomy sposób zaspokajają Twoje potrzeby? Przecież, kiedy tego nie będzie to jak zaspokoisz swoje pragnienia? I tu pojawia się opór, ten moment jest kluczowy w zmianie, bo właśnie teraz potrzeba największej motywacji do tego by, dokonać przełomu i mimo strachu wybrać lepszą i zdrowszą drogę dla siebie. Zmotywuj się tak bardzo, żebyś w momentach zwątpienia, czy warto przypominała sobie swój cel i wiedziała, że zawsze warto zmieniać się na lepsze, poprawiać jakość swojego życia, zmienić nawyki i być szczęśliwą sama ze sobą, a w konsekwencji z całym światem. W tej właśnie motywacji zawiera się gotowość do mierzenia się ze swoimi ograniczeniami, lękami i zrobienia postępów w terapii. Doskonale pamiętam moją motywacje, kiedy już serdecznie miałam dosyć swojego życia. Motywowała mnie świadomość spokoju emocjonalnego, lepszej jakości życia dla mnie i dla córki reszta się nie liczyła, byłam gotowa zapłacić każdą cenę za wizje takiego życia. I oczywiście zapłaciłam taką cenę utraciłam przyjaciółki, partnera, relacja z mamą pogorszyła się, i odeszłam z pracy. Czy było łatwo? Nie. Czy było warto TAK. Czy gdybym mogła cofnąć czas zrobiła bym to jeszcze raz? Tak bez wahania. Dzięki tej wewnętrznej decyzji że dość, motywacji że chce doświadczać życia, a nie się go bać, oraz gotowości do poczucia niewygody i sprzeciwu otoczenia. Dokonałam tego. Odkryłam siebie na nowo, zaczęłam wsłuchiwać się w swój wewnętrzny dialog i rozumieć co się ze mną dzieje. (Do tej pory to robię) Oczywiście wszystkie zmiany działy się po kolei, wraz z moim rosnącym poczuciem mocy i pewności że sobie poradzę że stoję po swojej stronie i nie jestem sama. Faktycznie tak było miałam ludzi z grupy wsparcia dla DDA, miałam terapeutę miałam nowych znajomych, miałam siebie już nie byłam sama. Zaczęłam się otaczać tylko takimi ludzi byli mi bardzo potrzebni w tamtym momencie. Szczerze im za to dziękuje. Jak się okazało po czasie to przyjaciółki wróciły i więź między nami jest swobodniejsza, partner się zmienił ale na lepsze :), relacja z mamą jest zdrowsza. Obu nam, było potrzebne odcięcie pępowiny i postawienie granic i wciąż poznaje fantastycznych ludzi z podobnym patrzeniem na świat, jak mój.

Więc, jeśli zastanawiasz się czy zacząć nad sobą pracować lub wiesz że pracujesz nad sobą, a mimo to nic się w Tobie i Twoim otoczeniu nie zmienia to znak, że być może zabrakło gotowości i motywacji do zapłacenia ceny za swoje szczęście i puszczenia podświadomej korzyści z obecnego stanu. A prawda jest taka że podświadomość nie lubi pustki, więc jeśli poznasz korzyść, jak płynie z destrukcyjnego zachowania masz możliwość zaspokojenia tej korzyści w bardziej konstruktywny sposób. Pytanie tylko czy jesteś na to gotowa?

Wspieram z miłością, Kinga

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

I accept the Privacy Policy

%d bloggers like this: