Ostatnio miałam kryzys rozwojowy. Doszłam do momentu w którym nigdy nie myślałam że to powiem ale tak właśnie było miałam ochotę rzucić to wszystko w kąt. Miałam już tak dosyć grzebania w przeszłości i wracania do tego samego. (bo niestety tak to właśnie działa, że czasami trzeba wrócić do jakieś sytuacji jeszcze raz, jeśli się jej do końca nie przeżyło, aby ją uwolnić.) Przez to wszystko miałam prawie półtora tygodnia wyjęte z życia. Presja jaka sobie narzuciłam że mam się rozwijać kolejny raz mnie przerosła. Dlaczego? Bo nie było w tym miłości do siebie, tylko znowu porównywanie się z innymi i wyścig z samą sobą. Cel który sobie założyłam ma zostać osiągnięty i tyle. Otóż nic bardziej mylnego tam gdzie nie ma miłości nic nie wypali, a jedyne co po tym zostanie to smród spalenizny.

Czemu Ci o tym piszę, droga duszyczko? Po to aby cię uchronić przed samą, samym sobą i żebyś nie dał, dała się wciągnąć w pułapki rozwoju. Czyli w ciągłe wychodzenie poza swoją strefę komfortu, przerabianie tego co nam nie służy i przeskakiwanie samych siebie, żeby być coraz lepszą wersją właśnie siebie. Nie zwracając uwagi na to czy mi to służy, czy już nie. Kiedy ja tak działam to zaczynam mieć oczekiwania wobec siebie które na ten moment nie są do zrealizowania ponieważ są zbyt wygórowane tym samym podkopuje swoje poczucie wartości zamiast je budować. Sprawdzam i oceniam siebie, gdzie jeszcze jestem do ogarnięcia co jeszcze w moim życiu powinno być lepsze. I wtedy sobie przypominam że zawsze będzie coś do zrobienia, w końcu jestem tylko człowiekiem a więc z natury jestem doskonała w swej niedoskonałości. Nie mówię że rozwój jest zły bo tak nie jest, mówię tylko że w tym wszystkim należy złapać balans i słuchać swojego serca. Ono wie co jest dla Ciebie najlepsze. Kiedy po półtora tygodniowej walce wewnętrznej, rozjazdu, frustracji, złości, płaczu i rozmowie z cudownymi osobami które też są na swojej ścieżce rozkwitu. Przypomniałam sobie że wszystko ma swój czas, że przecież wszystko jest na właściwym miejscu, nie ma przypadków, wszystko jest takie jakie ma być na daną chwilę i nie warto zmieniać swojego życia na siłę. Należy pozwolić życiu płynąć wierząc i ufając że dzieje się dla mnie najwyższe dobro. Czyli innymi słowy przestać mówić jak chce żeby było, zacząć słuchać co jest dobre dla mnie na dany moment. (mam na myśli, moje ciało i serce one nigdy nie kłamią) A wtedy paradoksalnie staje się szczęśliwsza wracam do siebie, do bycia jednością ze swoim sercem i duszą. Dając sobie i wszechświatu przestrzeń do działania. Dzisiaj usłyszałam taką piękną medytacje była ona o miłości do mamy i do taty ale to co mi najbardziej w głowie utkwiło to słowo zatrzymaj się kiedy tak zatracasz siebie w negatywie do drugiej osoby zatrzymaj się i spójrz na niego, nią jak człowiek na człowieka. Wiem że kontekst na pierwszy rzut oka odbiega o tego o czym piszę ale ja to odniosłam do siebie i dzisiaj się zatrzymałam spojrzałam na siebie jak człowiek na człowiek tak po ludzku z miłością i życzliwością. Przyszła ulga i zrozumienie dla siebie i swoich lęków. Poczułam wdzięczność że potrafię coraz szybciej złapać się na tym że nie działam z serca tylko z ego, ambicji która pędzi i porównuje, a przy tym kasując wszystko co do tej pory dokonałam.

Skoro już jestem w kontekście rozwoju, jego pułapek i miłości do siebie to chcę Ci przedstawić książkę Pokochaj siebie Dagmary Gmitrzak, która w mojej ocenie jest taką pigułką na temat technik pokochania siebie, jako człowieka, jako kobiety, jako swojej wewnętrznej istoty jest tam zawarta spora wiedza na temat kobiecości jak o nią dbać, kochać i pielęgnować. Ta książka w mojej ocenie jest również dla Panów, ponieważ pięknie pokazuje dar bycia kobietą, dzięki niej panowie mają możliwość zrozumienia natury kobiecej.

Tylko tak jak mówiłam kochani pamiętajcie o balansie, pracujcie nad sobą wizualizujcie i zmieniajcie ale wszystko z miłością do siebie. Tu zwrócę się bezpośrednio do Pań. Wszystkie jesteśmy pięknymi kwiatami, pozwólmy sobie rozkwitać w swoim tempie.

Wspieram

Kinga

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

I accept the Privacy Policy

%d bloggers like this: