Proszę zanim zaczniesz czytać dalej weź głęboki wdech i wydech, skup uwagę na swoim sercu i z tej przestrzeni czytaj ten tekst ponieważ moje wpisy pisane z serca dla serca i właśnie tam drogi czytelniku chcę trafić.

Mówiąc słowo terapia w naszych głowach pojawiają się obrazy i w zależności od własnych doświadczeń i filtrów widzimy coś innego. Natomiast często jednak terapia kojarzy się z chorym psychicznie człowiekiem, który musi się leczyć. Z osobą która nie radzi sobie w życiu. Na terapie chodzą osoby ze strasznymi traumami, a nie z jakimiś tam problemami w związku. Współuzależnienie, uzależnienie, niskie poczucie własnej wartości, lęki, depresja. Ja nie mam takich problemów, mnie to nie dotyczy.

Jakże fałszywy jest ten obraz. Wszystko co przychodzi do głowy i jest negatywne to nic innego, jak wymówki umysłu, który nie chce zmiany, boi się bo nie wie co go czeka, za zamkniętymi drzwiami gabinetu. Pewnie, jakaś baba albo facet będą się wymądrzać pokazywać mi, jaki jestem beznadziejny, a w ogóle z jakiej racji ja mam się obcej osobie spowiadać ze swoich problemów sam, sama sobie z nimi poradzę, to chwilowy kryzys. A teraz najlepsza wymówka, którą słyszałam i nie ma co z nią w ogóle dyskutować taka osoba sama zamyka sobie drzwi do zmiany ” mnie się nie da pomóc ” i to jest prawda, bo jeśli nie pozwolisz sobie pomóc to nawet najlepszy terapeuta z nowymi technikami nie będzie w stanie tego zrobić.(tu jest kwestia min. wiary w siebie i pozwolenia sobie na zmianę)

Dlaczego stosujemy takie uniki i wymówki i chociaż jest nam źle w obecnej sytuacji nie potrafimy zdecydować się na pójście do terapeuty? Ponieważ strach przed nieznaną jest większy niż niewygoda w której żyjemy, jesteśmy też przyzwyczajeni do danego stanu i w pewien sposób mamy złudne korzyść z bycia ofiarą w swoim życiu. Korzyści są różne od poczucia bezpieczeństwa do zwiększania swojego poczucia własnej wartości. Przykład: mąż mnie bije ale daje mi dach nad głową. Czytaj: cierpię ale dostaje poczucie bezpieczeństwa. Kolejny przykład: wszyscy mnie tak źle traktują, nie liczą się ze mną, a mimo to kiedy potrzebują ode mnie pomocy, ja zawsze jej udzielam bo jestem taki dobry i wielkoduszny. Tutaj sztucznie pompowane jest EGO, złudnie podnosząc swoją samoocenę. Dodatkowo jeśli zaangażujesz się w pracę z terapeutą to okaże się ze zmiana jest możliwa i co wtedy? Trzeba będzie przewartościować cały swój świat, wziąć odpowiedzialność za swoje decyzje, zmienić swoje myślenie i wprowadzać kolejne rewolucje w swoim życiu. A to wymaga dużej odwagi. Więc może lepiej nie zaczynać tej pracy w końcu w moim bagienku nie jest tak źle, już je znam i nawet jest w nim momentami ciepło. Aż do kolejnego razu, kiedy okaże się że w naszym bagienku dalej jest niewygodnie i trzeba sobie zadać pytanie: Czy jestem już gotowy, gotowa na zmianę?

Czas obalić te wymówki: Opór i strach przed zmianą są normalne i naturalne. Należy jednak być ich świadomym i nie dawać się wciągać w dialogi swojej głowy. Tylko zapytać się siebie czy to co mi się myśli ma sens ? Czy będzie to dla mnie dobre? Dlaczego tak myślę? I Podjąć świadomą decyzję co chcę z tym zrobić, czy iść zobaczyć co ma do zaoferowania mi terapeuta, terapia lub grupa wsparcia. Czy zostaję tu gdzie jestem i przestaję narzekać bo wiem że nie jestem jeszcze na to gotowy, gotowa. I to też jest Ok.

Terapeuta podczas terapii ma za zadanie pokazać Tobie że tak naprawdę wszystkie odpowiedzi są właśnie w Tobie, do wszystkich rozwiązań jesteś w stanie dojść sam, sama. To co się z Tobą dzieje jest wynikiem wcześniejszych doświadczeń, pomóc Ci je rozumieć i przeżyć w bezpiecznej przestrzeni gabinetu, gdzie nikt Cię nie oceni, tylko przyjmie i życzliwie wysłucha. Pomoże Ci przejść przez różne procesy, tak żebyś stanął, stanęła na własnych nogach. Jest tam po to żeby pokazać Ci inną perspektywę. Dać narzędzi do pracy nad sobą i zmianą swoich nawyków, schematów, myśli. Terapia ma za zadanie dążyć do emocjonalnej dojrzałości danej osoby. Nic z tych wcześniejszych wymówek nie ma przełożenia do prawdziwego obrazu Terapii prawda?

Mitem też jest powiedzenie że na terapię przychodzą tylko ludzi chorzy psychicznie i z ciężkimi traumami. Na terapię może przyjść każdy, kto czuję że w jakiejś dziedzinie życia potrzebuję wsparcia. Może to być np. nie radzenie sobie po śmierci lub rozpadu związku. Problemy w relacjach. Brak satysfakcji sprawach zawodowych i finansowych. Trudna relacja ze swoim dzieckiem. Z brakiem pewnością siebie. Z rożnymi lękami. Z perfekcjonizmem. Z niekontrolowanymi wybuchami agresji, płaczu. Przykładów mogę mnożyć mnóstwo.

Podsumowując, wymówki które słyszymy w swojej głowie są normalne i naturalne, jest to opór przed zmianą, nasza podświadomość broni nas jak umie. (pamiętajmy ona nie jest logiczna) Warto teraz zadać sobie pytanie czy jeśli już wiem że terapia jest bezpieczna i chodzą tam ”normalni” ludzie to może czas odważyć się i zmienić to co nie pasuje mi w moim życiu?

PS. Ja mimo wszystkich tych wymówek w końcu podjęłam tą decyzję i wzięłam odpowiedzialność za swoje życie. Ani przez moment nie żałuję tej decyzji, były chwile trudne, łez wiele ale wartość, jaką otrzymałam w postaci świadomości siebie i swojego życia, uważam że jest tego warta.

Utulam Kinga

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

I accept the Privacy Policy

%d bloggers like this: